Kocham ból. Tylko on jedyny jest ze mną dzień i noc. Nie odstępuje mnie
na krok. Pilnuje. Nie opuszcza. Jest w najlepszych i najgorszych
momentach. Rozumie mnie doskonale. Przyzwyczaiłam się. W końcu wypełnia
mnie całą tak dokładnie.
Mija trzeci tydzień bez Ciebie, a ja wciąż pamiętam i nie przestaję wierzyć. Naiwnie. Ludzie tchórzami byli i będą. Świata nie zmienię. Powinnam zapomnieć.
Koniec końców nie jest zły, w końcu kiedyś nadejdzie już. Wyczekiwany. Nasłuchiwany. Zawsze tak bardzo chciany. A gdy już próg przekroczy, powitam go z wielkim uśmiechem. Odejdę w ciemność, szukając drogi. W końcu przestanę być tak wrogi. Zaskoczę sam siebie, będę szczęśliwy w innym świecie.
Mija trzeci tydzień bez Ciebie, a ja wciąż pamiętam i nie przestaję wierzyć. Naiwnie. Ludzie tchórzami byli i będą. Świata nie zmienię. Powinnam zapomnieć.
Koniec końców nie jest zły, w końcu kiedyś nadejdzie już. Wyczekiwany. Nasłuchiwany. Zawsze tak bardzo chciany. A gdy już próg przekroczy, powitam go z wielkim uśmiechem. Odejdę w ciemność, szukając drogi. W końcu przestanę być tak wrogi. Zaskoczę sam siebie, będę szczęśliwy w innym świecie.