sobota, 2 listopada 2013

56.

Kocham ból. Tylko on jedyny jest ze mną dzień i noc. Nie odstępuje mnie na krok. Pilnuje. Nie opuszcza. Jest w najlepszych i najgorszych momentach. Rozumie mnie doskonale. Przyzwyczaiłam się. W końcu wypełnia mnie całą tak dokładnie.
Mija trzeci tydzień bez Ciebie, a ja wciąż pamiętam i nie przestaję wierzyć. Naiwnie. Ludzie tchórzami byli i będą. Świata nie zmienię. Powinnam zapomnieć. 
Koniec końców nie jest zły, w końcu kiedyś nadejdzie już. Wyczekiwany. Nasłuchiwany. Zawsze tak bardzo chciany. A gdy już próg przekroczy, powitam go z wielkim uśmiechem. Odejdę w ciemność, szukając drogi. W końcu przestanę być tak wrogi. Zaskoczę sam siebie, będę szczęśliwy w innym świecie.

wtorek, 1 października 2013

54.

To właśnie jest najgorsze w byciu z kimś. Jest Ci najbliższą osobą na świecie, a już w następnej chwili mówi, że trzeba „odpocząć od siebie”, „poważnie porozmawiać” albo „może ty...” A zaraz potem już go nie ma. Wtedy pozostaną jedynie stare rozmowy. Wyobrażanie sobie,  że znów jesteś szczęśliwa, głupie obietnice, że to minie, to chwilowe, załamania są przy każdym rozstaniu. Będziesz wybuchać płaczem przy każdym miłym wspomnieniu. Mimowolnie złapiesz się na próbie przypominania głosu, którego już nigdy nie usłyszysz. Kiedyś byłaś szczęśliwa, lecz to minęło. Bezpowrotnie. Zdajesz sobie sprawę, że życie już nie jest życiem, a karą. Bolesną i nieubłaganą.